Search for:
Nowe Suzuki Swift 2025 Nauka jazdy Warszawa
Ile kosztuje godzina jazdy doszkalającej? Szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy wyjaśnia, jakie stawki obowiązują w stolicy

W szkole jazdy z Warszawy odezwał się telefon.

— Dzień dobry, jestem Ajay z Indii i chciałem się zapisać na jazdy doszkalające — odezwał się głos w języku angielskim. — Mam jednak pewien problem…

— Na czym polega ten problem? — zapytał po angielsku szef ośrodka.

— Na tym, że po pierwsze w Indiach jest ruch lewostronny, jak w Wielkiej Brytanii, a po drugie muszę odbyć te jazdy w tym tygodniu, bo od przyszłego zaczynam pracę jako taksówkarz.

— Nie widzę tu problemu. Od jutra możemy ruszać z jazdami.

— Ale jest jeszcze trzeci problem…

— Jaki?

— Powiem panu, gdy się spotkamy…

Na czym polegał trzeci problem? O tym za chwilę. Najpierw wyjaśnijmy sobie, ile kosztuje godzina jazdy w stolicy.

  1. Czym są jazdy doszkalające? Szkoła jazdy z Warszawy podaje ich definicję

Jazdy doszkalające to lekcje jazdy po kursie podstawowym, który obejmuje 30 godzin zegarowych jazd. Gdy więc ukończymy ten kurs i zdamy egzamin wewnętrzny w OSK, będziemy mogli przystąpić do jazd doszkalających, czyli do kursu uzupełniającego.

Przykładowo w naszej szkole „Lauto” jazdy doszkalające przebiegają trasami egzaminacyjnymi. Znamy te trasy dzięki temu, że podstawiamy własne auta na egzamin w WORD-zie, a potem odczytujemy z ich GPS-u całą trasę, jaką to auto przebyło na egzaminie.

I tak nasi kursanci mają do wyboru zdanie egzaminu na manualu bądź automacie. Z reguły przed egzaminem wykupują dodatkową godzinę na wybranym aucie z naszej szkoły, które potem będzie podstawione na egzamin. W jej czasie ćwiczą jazdę po łuku czy na wzniesieniu, przejazd przez skrzyżowania i parkowanie. Potem tym samym autem zdają egzamin w WORD-zie.

Jeśli wybiorą manuala, do dyspozycji mają hyundaia na manualu, którego podstawienie na egzamin kosztuje 320 zł (w tej cenie jest godzina jazdy przed egzaminem). Drugą opcją jest automat, którego wynajęcie kosztuje 290 zł za samo podstawienie, a dodatkową godzinę należy jeszcze dokupić.

  1. Kto może skorzystać z jazd doszkalających? Szkoła jazdy z Warszawy wyjaśnia, jak powinny przebiegać te jazdy

Zacznijmy od tego, kto nie może skorzystać z tych jazd. Na pewno nie mogą z nich skorzystać kursanci, którzy nie odbyli i nie zakończyli kursu podstawowego. Najpierw muszą ukończyć ten kurs i zdać egzamin w swoim OSK, a dopiero potem mogą wykupić odpowiednią liczbę jazd doszkalających w dowolnych ośrodkach.

Kto może skorzystać z jazd doszkalających?

  • Po pierwsze kursanci, którzy zakończyli kurs. Chodzi o osoby, które wyjeździły 30 godzin kursu podstawowego i zdały egzamin wewnętrzny w swoim ośrodku nauki jazdy.
  • Po drugie kierowcy z prawem jazdy, którzy chcą poprawić swoje umiejętności za kółkiem. Dodajmy, że w tym przypadku mówimy raczej o jazdach obserwacyjnych, a nie doszkalających. Często wykupują je kierowcy, którzy stracili prawko za punkty.

Jak powinny przebiegać jazdy doszkalające, aby były wydajne? Otóż powinny być systematyczne, czyli raz lub dwa razy w tygodniu, a nie na szybko tuż przed egzaminem. Lepiej przyswaja się wiedzę, gdy nauka jest rozłożona w czasie, niż gdy na ostatni moment wykupujemy codzienne lekcje jazdy. Wtedy zmęczenie po pracy i stres potęgują błędy oraz utrudniają sprawną naukę. Chyba że weźmie się urlop i w jego czasie odbędzie się jazdy doszkalające, wtedy faktycznie można jeździć codziennie, co nie zakłóci procesu nauki.

Warto zwrócić uwagę jeszcze na jedną rzecz. Otóż w czasie kursu podstawowego jesteśmy przypisani do jednej szkoły. Jeśli chcemy ją zmienić, wiąże się to z poborem kart oraz zmianą szkoły. O tym, jak zmienić OSK, pisaliśmy już w tym artykule. Inaczej rzecz ma się w przypadku jazd doszkalających. Tutaj nie jesteśmy przypisani do jednej konkretnej szkoły, która blokuje nasz profil kierowcy, dlatego mamy swobodę wyboru nawet kilku szkół jednocześnie.

  1. Czy instruktor może zmusić do zakupu jazd doszkalających? Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, jakie uprawnienia przysługują instruktorowi

Oczywiście instruktor nie może zmusić nas do zakupienia dodatkowych godzin na drodze. Ale jeśli kursant nie zda egzaminu wewnętrznego, instruktor może zaproponować dodatkowe płatne jazdy w wymiarze 2, 5, 6 lub 10 godzin. Ich celem jest nauka bezpiecznej jazdy oraz przygotowanie do egzaminu.

Oczywiście kursant może odmówić realizacji tego planu naprawczego i zabrać swoje papiery, a następnie przenieść się do innej szkoły. Ale zasadnicze pytanie brzmi: czy będzie to słuszne z punktu widzenia jego bezpieczeństwa? Może to się zakończyć w tak dramatyczny sposób, jak na tym filmiku.

  1. Ile należy dokupić jazd doszkalających do podstawowego kursu? Szkoła jazdy z Warszawy wyjaśnia, jak to wygląda w praktyce

Dokupienie dodatkowych godzin jazdy to kwestia indywidualna. Zależy ona zarówno od indywidualnych predyspozycji kursanta, jak i tego, jak się przykładał na kursie. Właściwie nikt z kursantów nie jest przygotowany na 100% do egzaminu. Z reguły większość po odbyciu jazd dodatkowych jest gotowa na 60%, a czynni kierowcy byliby gotowi na 80%… W czasie naszej praktyki zauważyliśmy, że kursanci dzielą się pod tym względem na trzy grupy.

Ile kursanci dokupują jazd doszkalających?

  • 20% kursantów nie dokupuje więcej godzin poza kursem podstawowym, który wynosi 30 godzin zegarowych jazd.
  • 50% kursantów wykupuje do 10 godzin dodatkowych jazd.
  • 30% kursantów dokupuje nawet do 30 godzin dodatkowych jazd.
  1. Kiedy warto dokupić jazdy doszkalające? Szkoła jazdy z Warszawy podpowiada, kiedy warto zainwestować w dodatkowe godziny na drodze

Jeśli odbędziemy 80% egzaminu i polegniemy, być może nie będzie trzeba dokupywać dodatkowych godzin, ale wystarczy się ponownie zapisać na egzamin. Jest jednak kilka przesłanek, które świadczą o tym, że warto dokupić dodatkowe godziny jazdy.

Kiedy warto dokupić jazdy doszkalające?

  • Po pierwsze wtedy, gdy czujemy się niepewnie za kółkiem.
  • Po drugie wtedy, gdy poniesiemy porażkę w WORD-zie, przykładowo odbędziemy tylko 20% egzaminu lub 20 minut jazdy z 40 minut.
  • Po trzecie wtedy, gdy instruktor bądź egzaminator nam to zasugeruje.
  1. Od czego zależy cena jazd doszkalających? Szkoła jazdy z Warszawy wymienia czynniki wpływające na ich stawki

Jest kilka kluczowych czynników, które wpływają na wysokość ceny za godzinę kursu.

Od czego zależy cena za godzinę dodatkowej jazdy?

  • Po pierwsze od tego, czy jeździmy na manualu, czy na automacie.
  • Po drugie od tego, czy jeździmy w weekend, kiedy jest drożej, czy w tygodniu.
  • Po trzecie od tego, ile godzin wykupimy: z reguły im więcej, tym będzie taniej.
  • Po czwarte od tego, czy wykupimy pakiet kursu podstawowego z dodatkowymi godzinami: wtedy będzie najtaniej.
  • Po piąte od tego, na jakim poziomie mamy zdolności negocjacyjne: zawsze może być taniej.
  • Po szóste od umiejętności i doświadczenia instruktora.
  1. Ile kosztuje godzina jazdy doszkalającej? Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, ile zapłacimy w stolicy

W stolicy spotkamy się z szerokim wachlarzem cen. Zazwyczaj jedna godzina będzie kosztować od 140 do 200 zł. Jednak jeśli wykupimy od razu pakiet 10 godzin jazd i zapłacimy za nie z góry gotówką, możemy wynegocjować w niektórych ośrodkach nawet 125 zł za godzinę na drodze…

Jak się zakończyła historia kursanta z Indii?

Następnego dnia szef szkoły jazdy z Warszawy spotkał się z kursantem z Indii.

— Proszę mi powiedzieć, na czym polega trzeci problem — rzekł szef OSK.

— No na tym — odparł Hindus — że w samochodzie spędziłem w swoim życiu tylko pół godziny…

— Ile?! To jakim cudem zrobił pan tam prawko?

Rozległ się śmiech.

— No wiadomo, jak…

— OK, rozumiem. Jeśli chce pan wykupić u mnie jazdy doszkalające, musi pan przystać na moje warunki. Otóż wyjeździmy tyle godzin, ile uznam za słuszne. Chodzi o to, że jeśli ma pan jeździć jako taksówkarz, muszę mieć pewność, że będzie pan jeździł bezpiecznie i nikomu z pana pasażerów nic się nie stanie…

Hindus przystał na ten warunek. I tak jazdy doszkalające w szkole jazdy „Lauto” z Warszawy trwały 50 godzin, w czasie których Ajay nauczył się bezpiecznej jazdy po polskich drogach.

WARSZAWA NAUKA JAZDY LAUTO
Największy błąd, jaki popełnił szef szkoły jazdy „Lauto” z Warszawy w 20-letniej karierze instruktora

Było po 21.00 w niedzielę, gdy szef szkoły jazdy z Warszawy szykował się do snu. Wtem odezwał się telefon komórkowy. Zapewne dzwonił kursant, który chciał się zapisać na szkolenie.

— „Lauto”, słucham?

— Uczysz pan kursantów, a sam nie znasz przepisów?

— Słucham?

— No uczysz pan kursantów jeździć po chodniku… To jest karygodne! Wygrałeś pan prawko w chipsach czy co? A może jesteś pan z policji, bo oni lubią jeździć po chodnikach?

Szef ośrodka domyślił się, że chodziło o pewne nagranie sprzed 5 lat, której najwyraźniej teraz trafiło do Internetu…

Czy szefowi szkoły jazdy z Warszawy wypada jeździć po chodniku?

Wydarzyło się to 5 lat temu. Było po zmroku, gdy szef ośrodka jechał z kursantką. Dziewczyna miała wjechać na parking, a następnie skręcić na nim w prawo. Trzeba przyznać, że był to specyficzny parking, bo wyznaczony za pomocą szarej (wjazd i drogi wewnętrzne) oraz czerwonej (miejsca do parkowania) kostki.

Tymczasem dziewczyna, zamiast się zatrzymać zaraz po skręcie w prawo na parkingu, pojechała dalej chodnikiem wzdłuż aut, które były zaparkowane na szarej kostce, czyli na drodze wewnętrznej. Wtem zjawił się przechodzień, który nagrał całe zdarzenie telefonem. Oto filmik z tego zajścia. https://www.youtube.com/watch?v=Kcvh08NgVzE&t=202s

Czy szef szkoły jazdy z Warszawy miał rację, że to był parking?

Wywiązała się szermierka słowna. Szef szkoły stał przy swoim, że znajdują się na parkingu, nagrywający przekonywał, że są na chodniku. Kto miał rację?

Na czym polegała trudność w ocenie tej sytuacji?

  • Po pierwsze w wielu miastach brakuje prawidłowych oznaczeń parkingów. I tak w Głogówku, na żadnej ulicy dojazdowej, nie umieszczono znaków informujących o początku i końcu strefy płatnej, a miejsca nie były oznaczone białą linią. W Opolu były trzy pasy postojowe i kilkadziesiąt stanowisk wyznaczonych jedynie kostką brukową o odmiennym kształcie i kolorze, a nie odpowiednim znakiem poziomym. W Łodzi i Gdańsku brakowało wymaganych oznaczeń poziomych i pionowych (lub obu naraz). W tych czterech miastach wpływy z mandatów w ciągu kilku lat (2014–2017) wyniosły prawie 20 mln zł. Dziś są wątpliwości, czy te pieniądze zostały pobrane zgodnie z prawem.
  • Po drugie chodnik mieszczący się przy jezdni, pasie postojowym bądź zatoczce postojowej powinien być od nich oddzielony krawężnikiem i być usytuowany ponad nie na wysokość od 6 do 16 cm.
  • Po trzecie niektórzy twierdzą, że jeśli miejsca parkingowe są wyznaczone konstrukcyjnie kostką, oznacza to, że spełniają wymogi Ministra Infrastruktury i nie trzeba tutaj stosować znaku P-18 (stanowisko postojowe), gdyż jest on obowiązkowy w miejscach bez stanowisk ustalonych konstrukcyjnie.
  • Po czwarte prawodawca stwarza możliwość konstrukcyjnego wyznaczenia miejsc postojowych, ale jedynie w przypadku, gdy istnieją niepokonalne przeszkody techniczne dla wykonania obowiązku oznakowania tychże miejsc znakami drogowymi poziomymi (kostka brukowa w myśl prawa nie jest znakiem drogowym). Jednak może się tak zdarzyć, że elementy kostki brukowej znajdujące się na chodniku nie będą wyznaczały „konstrukcyjnie” poszczególnych miejsc postojowych, a jedynie „wyznaczały” rejon parkowania. Jest to istotne, gdyż prawodawca, dopuszczając rezygnację z zastosowania znaków poziomych, nakazał konstrukcyjne ustalenie stanowisk, a nie jedynie wytyczenie rejonu płatnej strefy parkowania przeznaczonego na pozostawienie pojazdów.
  • Po piąte, chociaż w teorii kostka brukowa nie jest znakiem drogowym (poziomym), w praktyce sąd stwierdził w innej sprawie, że znak poziomy P-18 (stosowne linie namalowane na nawierzchni) stosuje się w celu wyznaczenia miejsc postoju na części jezdni i chodnika oraz na wydzielonych parkingach bez stanowisk ustalonych konstrukcyjnie. Tak więc takie oznakowanie jest zbędne wówczas, gdy stanowisko postojowe jest wyznaczone konstrukcyjnie. Jak ustalono w pewnej podobnej sprawie (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 18 stycznia 2023 r.), takie stanowiska były konstrukcyjnie wydzielone przez wyznaczenie ich kostką brukową odmienną od pozostałej nawierzchni ulicy. W tej sytuacji organy i sąd pierwszej instancji przyjęły, że samochód parkował na właściwie oznaczonych miejscach w strefie płatnego postoju. Tym samym nie doszło do naruszenia przepisów prawa materialnego.

Kto miał rację: szef szkoły jazdy z Warszawy czy autor nagrania?

Jakiś czas później ktoś ogarnął sytuację ukazaną na tym filmiku. I tak kierowcy tam parkujący zaczęli stawiać auta na czerwonej kostce, a szarą traktowali jako drogę wewnętrzną. Oto fotka z tego miejsca po wspomnianych zmianach.

Ogrodowa 3. Parking

Widać na niej, jak auta stoją prawidłowo na czerwonej kostce. Gdy doszło do zdarzenia nagranego telefonem, auta nie stały na czerwonej kostce, ale na szarej, tak więc blokowały drogę wewnętrzną. Auto szkoły „Lauto” faktycznie wjechało na chodnik, bo ta droga wewnętrzna była zajęta przez wspomniane auta. Jednak gdyby auto szkoły po skręcie w prawo nie jechało dalej, ale zaraz się zatrzymało, przylegając do kostki szarej, byłoby to parkowanie zgodne z prawem (z zachowaniem 1,5-metrowego przejścia dla pieszych).

Niestety kursantka ruszyła dalej, a szef ośrodka się zagapił. W efekcie przejechali chodnikiem wzdłuż drogi wewnętrznej, na której stały auta, a autor nagrania zgłosił sprawę na policję.

Dlaczego kanał „Stop Cham Warszawa” opublikował 5-letni filmik z szefem szkoły jazdy „Lauto” w roli głównej?

Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Otóż kanał „Stop Cham Warszawa” odgrzebał ten temat i wrzucił go na YouTube’a. Niestety nie poinformował widzów, że jest to „odgrzewany kotlet” sprzed 5 lat oraz że sprawa zakończyła się mandatem dla szefa ośrodka i likwidacją tego parkingu.

W efekcie tego niedopowiedzenia poruszeni widzowie, którzy byli pewni, że to świeży temat, przesłali e-maile i SMS-y, w których wyrazili swoją frustrację.

Jak brzmiały najzabawniejsze e-maile (pisownia oryginalna)?

  • „Chciałem się dopytać o cenę kursu nauki jazdy wzdłuż po chodniku. Ile za godzinę takiej przyjemności, jak w taryfikatorze czy trzeba dopłacać?”
  • „Sugerowałbym rozwiązanie umowy z waszym pracownikiem/podwykonawcą widocznym na filmie…”
  • „Jestem na etapie poszukiwania szkoły jazdy i zapoznaję się z Państwa ofertą. Mam pytanie: czy nauka jazdy po chodniku jest jedną z Państwa specjalności? W ofertach innych szkół nie spotkałem się z taką możliwością, a uważam, że taka umiejętność może być przydatna w dzisiejszych czasach — szczególnie przy parkowaniu, gdzie niekiedy kierowcy poruszają się po chodniku (wielokrotnie byłem świadkiem takich sytuacji)”.
  • „Wie Pan, ja z Panem chciałem porozmawiać, po co mam rozmawiać z policją, chciałem się tylko dowiedzieć, czy to Pan jest BOHATEREM tego filmiku, czy ktoś z pracowników, lub współpracowników, właśnie przed chwilą miałem przyjemność słuchać Pańskich wyjaśnień, i jeżeli to jest jakiś odgrzewany kotlet, to nie do mnie miej Pan pretensje, a do STOP CHAMA (…)”.
  • „Czy w waszej szkole nauki jazdy jest specjalizacja jazda po chodniku? Bardzo bym się tej części nauczył gdyż do tej pory jeździłem tylko po jezdni i nie mam wprawy szczególnie z omijaniem pieszych bądź przeganianie ich zależnie od sposobu. Zobaczyłem na filmiku stopcham Warszawa odcinek 56 dlatego zastanawiam się nad podjęciem takiego szkolenia”.

Oczywiście musimy ze smutkiem odpowiedzieć zainteresowanym, że obecnie nie mamy w ofercie jazdy po chodnikach. Po prosto prawo tego zabrania. Niemniej jednak po emisji tego filmiku na kanale „Stop Cham Warszawa” zrodziło się w naszych głowach wiele pytań i wątpliwości, którymi podzieliśmy się z autorami tego kanału.

Oto pytania, które przesłaliśmy autorom kanału:

  • Czy publikacja tego filmiku nastąpiła na zlecenie innej szkoły jazdy? Jeśli tak, to której?
  • Czy autor tego filmiku jest kompetentnym współpracownikiem kanału „Stop Cham Warszawa”? Jeśli tak, to jakim cudem nie wiedział, że znajdował się na parkingu?
  • Czy publikacja po 5 latach filmiku bez podania tego, że jest to „odgrzewany kotlet”, że był mandat dla instruktora i że tego parkingu już nie ma, bo budził wiele kontrowersji, zasługuje na miano rzetelności dziennikarskiej?
  • Czy gonienie za sensacją kosztem czyjejś reputacji to dobra droga do sukcesu w Internecie? Dlaczego nie skontaktowaliście się z nami, aby wyjaśnić kilka kluczowych kwestii, których zabrakło w filmiku?

Gdy tylko uzyskamy odpowiedzi na powyższe pytania, zamieścimy je w tym artykule…

Podsumowanie: jaki mandat otrzymał szef szkoły jazdy „Lauto” z Warszawy?

Nagrywający zgłosił sprawę na policję 5 lat temu. Tak więc szef ośrodka pojechał na komisariat złożyć wyjaśnienia. Policjantka, młoda i sympatyczna kobieta, nie mogła się powstrzymać od śmiechu:

— I co mam z panem zrobić? Z jednej strony sprawa jest w toku i muszę ją jakoś zakończyć, a z drugiej ludzie tam parkują, bo są wydzielone kostką miejsca parkingowe… Naprawdę mam twardy orzech do zgryzienia… Widzi pan, być może te miejsca są źle oznaczone, ale czy to wina kierowców? Z drugiej strony pana kursantka przejechała chodnikiem… Tak, to prawda, że nie mogła jechać po kostce szarej, na której stały auta, a która wytyczała drogę wewnętrzną, ale to pana nie usprawiedliwia, bo jednak jechała chodnikiem. Jak widać na filmiku, nie stworzyliście zagrożenia w ruchu drogowym, dlatego proponuję mandat w wysokości 50 zł. Jeśli pan go nie przyjmie, spotkamy się w sądzie…

— Oczywiście przyjmuję mandat — odrzekł szef szkoły jazdy „Lauto” z Warszawy — bo nie mam czasu chodzić po sądach, a nie chcę robić pani pod górkę. Myślę, że sprawę trzeba zamknąć jak najszybciej, aby pani mogła zająć się poważniejszymi tematami, a ja abym mógł wrócić do kursantów mądrzejszy o to doświadczenie, a następnie świetnie ich przygotować do egzaminu w WORD-zie i bezpiecznej jazdy po polskich drogach…

Poniżej jeszcze kilka miejsc, gdzie nie mamy oznakowania lub wyraźnego

oddzielenia chodnika od drogi. Na ostatnim zdjęciu widać, jak

nasz kontrowersyjny „parking” na ul. Ogrodowej został rozwiązany  ponad

dwa lata temu

Poniżej jeszcze kilka miejsc, gdzie nie mamy oznakowania lub wyraźnego oddzielenia chodnika od drogi. Na ostatnim zdjęciu widać, jak nasz kontrowersyjny „parking” na ul. Ogrodowej został rozwiązany ponad dwa lata temu.